_Blog slawoslaw - e-blogi.pl
_blog {Slawoslaw}
Wyklęci z pamięci... 2013-09-17


17. września – dobra data by zatrzymać się na chwilę nad losem żołnierzy walczących z sowieckim okupantem.  Miałem okazję niedawno być w Warszawie na koncercie Darka Malejonka i „Panien Wyklętych”, piosenek poświęconych losom kobiet, które walczyły, lub których bliscy walczyli w lesie dalej…


Koncert zgromadził ponad 1000 osób. Choć było mokro i zimno, choć nagłośnienie nie najlepiej się spisywało, nie żałuję tego, że przyjechałem na ten koncert z Litwy. Bo to coś więcej niż muzyka – to historie ludzi i przywracanie pamięci skazanym na niepamięć.


Jakiś czas temu 17-letnia „działaczka” SLD napisała  o wyklętych - „Zdrajcy i bandyci. Jakim prawem atakowali ludność cywilną, napadali na ludzi. Chcieli niby walczyć z komunizmem, kto dał im prawo atakowania ludzi, nawet wobec ich idei jest to wstyd czcić takich ludzi tfu”. 


Cóż – bandytami nazywano ich długo…  Pamiętam, gdy byłem młodszy nawet niż cytowana Justyna K.  też słyszałem o bandycie Łupaszce, co grasował na Warmii i Mazurach, Pomorzu i Białostockiem.  Słyszałem o Ogniu z Podhala i o Franczaku i o bandach UPA, co zabiły niezłomnego Świerczewskiego, „co się kulom nie kłaniał”…


Tyle że to, co słyszałem i widziałem to była prawda urzędowa, oficjalna…


Warto wrócić do 17. Września 1939. Do ataku na Polskę 600 tyś. żołnierzy Armii Czerwonej, Do uniemożliwienia przegrupowania polskich wojsk za Wisłą i Bugiem i wciągnięcia Niemiec w długą wojnę. Do aresztowań, wywózek i rozstrzeliwań ludzi z wcześniej już przygotowanych list wrogiego elementu. Wreszcie do Katania, Charkowa , Kuropat, Ostaszewa….


My wychowani na Czterech Pancernych i J-23, może nawet na Kolumbach, czy na Kamieniach na Szaniec  często nie uświadamialiśmy sobie tego, że partyzanci w czasie wojny walczyli nie tylko z Niemcami, lecz nie raz musieli także walczyć z sowiecką partyzantką, zwłaszcza na terenach wschodnich Rzeczypospolitej.  Może nie wiemy o Operacji Ostra Brama, w której AK najpierw sama, a potem wspólnie z Armią Czerwoną wyzwoliła Wilno,  i o tym że po zajęciu miasta płk. Krzyżanowski „Wilk”,  jego szef sztabu oraz delegat rządu na okręg wileński w ramach podziękowań za wspólną walkę zostali aresztowani ,a ich żołnierze,  prawie 6 tyś . partyzantów  internowano.


Może nie pamiętamy o Powstaniu Warszawskim  i o tym, jak Armia Radzicka stała na przedmieściach Pragi i wstrzymała się ze wszelkimi walkami, aż Powstanie upadnie…  Albo o „Aresztowaniu 16”, gdy w marcu 1945 r. gen. Okulicki  Komendant Główny AK,  wicepremier i Delegat na Kraj – Jankowski, oraz kolejni politycy różnych sił politycznych pod przykrywką negocjacji nad kształtem przyszłego rządu zostali porwani do Moskwy i uwięzieni na Łubiance…


Możemy my, urodzeni w PRL-u ego nie wiedzieć, nie pamiętać. Ale oni, żołnierze państwa podziemnego, walczący nieustannie od września 1939 r, czy też dołączający do oddziałów w kolejnych latach,  oni to wiedzieli… i nie jednokrotnie nie mieli wyboru…


Oni mieli świadomość, że nie o taką wolność walczyli. Zdrada Jałtańska bolała ich mocno. Przecież Sowieci byli naszym agresorem i okupantem. Na równi z III Rzeszą. Nie sojusznikiem. Żywili nadzieję, że trzeba przeczekać rok, dwa, że wojna między ZSRR i Zachodem wybuchnie, że to jeszcze nie koniec. Wyjście z lasu, ujawnienie się mimo rozkazów, mimo szczerych chęci  i marzeń o normalności  dla wielu było nierealne. Bo z rąk sowietów czekać ich mogła tylko śmierć. Szacuje się, że w 1944-1945 od 30 do 50 tyś. ich zginęło… z czego tylko 2,8 tys. skazanych przez sąd wojskowy, reszta bez sądu, wyroku, możliwości obrony…  200 tyś. trafiło do więzienia, gdzie dalsze 20 tyś. zmarło…  50 tyś. wywieziono na Wschód. 


To wielka armia ludzi. To nie bandy... o ludzie rozdarci, bo jak nikt inny pragnący pokoju. Ale patrzący w przyszłość i nie widzący w tym wszystkim szans na pokój...


Co im pozostawało? Walczyć do końca… Już nie tyle z wrogiem. Tak, rozbrajali posterunki milicji, odbijali więźniów, likwidowali sowieckich agenów i zwalczali wojska KBW i NKW. Czasem zdobywali nawet pieniądze,ale co ciekawe, zawsze dawali na nie kwity, licząc, że gdy będzie wolna Polska, to pieniądze te zwróci... Ale coś ta Wolna Polska nie wracała... Oni więc wracali do swoich lasów, swoich sadów. Teraz walczyli już o swoje życie...  Chowali się, wymykali, zmieniali miejsca pobytu. Armia zdradzona. Armia niepotrzebna. Ostatni partyzant – Franczak PS. Lalek ukrywał się tak do 1963 r.  Justyna, działaczka SLD mówi o prześladowaniu cywilów… Nie prawda. Ludność była z nimi.  Bez nich by nie przerwali tak długo. Oni dawali im jeść, przyjmowali na zimę pod dach, ostrzegali przed niebezpieczeństwem. Ryzykując własnym życiem.  Lalek zginął jako ostatni, wydany przez krewnego narzeczonej.  Ale walczył do końca, bo nic mu innego nie pozostało.


 




Zachwycić się jego wiarą... 2013-09-14

20 lat temu Jan Paweł II odwiedził Litwę. Od 4 do 8 września 1993 roku przebywał pierwszy raz papież  w Wilnie, Kownie, Szawlach i Szydłowie. Pielgrzymka była szczególna. Świeżo po odzyskaniu niepodległości. Przepełniona wielkim szacunkiem i wielką troską o naród litewski. Słowa papieża wypowiadane po litewsku chwytały za serce ich wtedy, ale  i chwytają mnie dziś. Choć nie zna tego języka, choć jest pierwszy raz tu, to jednak jak zaznacza, "od początku swego świadomego życia zawsze był w Wilnie".


Wspomina też rok 1987, gdy miało miejsce 600 lat chrztu Litwy. Chciał być tu z nimi, lecz nie mógł  fizycznie. Ale mimo to był... Gdy wraz z Litwinami z Zachodu świętował ten jubileusz w Rzymie i wynosząc do chwały ołtarza bł. Jerzego Matulewicza, odnowiciela Marianów i wileńskiego arcybiskupa. Nie skojarzyłem wcześniej tych faktów, choć mieszkam w mieście, gdzie bł. Jerzy urodził się, zmarł i spoczywa na wieki. 


Wymowne było ucałowanie ziemi litewskiej, spotkanie w katedrze i parlamencie, modlitwa przy grobach ofiar 13 stycznia 1991 roku... tej próby zdławienia litewskiej niepodległości przez radzieckie siły specjalne... groby jeszcze świeże... to przecież dopiero 2 lata wcześniej...


Jonas Paulius II - to był nasz  najukochańszy papież... do dziś słyszę od wielu Litwinów. Nieraz nasza gosposia, Albina jak wspomina papieża, ma łzy w oczach. Obrazek papieża z tamtej wizyty do tej pory w kuchni za szybą jednej z szafek - to jej ołtarzyk...


Po tych 20 latach, dokładnie w te dni, tydzień temu postanowiłem jeszcze raz z papieżem przebyć tę pielgrzymkę. Zaopatrzony w teksty przemówień i modlitw papieża oraz przewodnik po trasie papieskiej pielgrzymki udałem się w zeszły czwartek do Wilna. Tam odwiedziłem Ostrą Bramę, Katedrę, Kościół uniwersytecki i Świętego Ducha. Przy okazji oglądałem też dwie wystawy przygotowane w mieście z okazji tego jubileuszu...


Chciałem by to moje pielgrzymowanie miało charakter dnia skupienia, więc jak co dwa miesiące zatrzymałem się u "moich" sióstr i korzystałem z ich gościny i kaplicy... Sam też mam okazję im posłużyć swoją osobą. Gdy siadam do kolacji przybiega s. Patrycja i prosi do p. Dymitra, jednego z chorych w ich hospicjum. Właśnie umarł. Siostra prosi by się pomodlić... Idę od razu... To prawosławny, ale rodzina prosi o księdza. Może być katolicki. Tu nie jest to dla nich problem, ani dla nas. Biorę Dymitra za rękę, jeszcze ciepła, nie czuję już tętna, nie ma oddechu. Kładę rękę na głowie - modlę się za niego. Głowa też jeszcze ciepła. Sakramenty są dla żywych, nie dla umarłych... Ale śmierć to nie chwila, umieranie to proces... Czy wszystek już umarł? Te życie jeszcze wciąż tu czuć... Rozgrzeszam i mocą Stolicy Apostolskiej udzielam odpustu... Modlę się dalej... i widzę jak w jego martwym już oku zbiera się jeszcze łza...


Noc u sióstr to czas bez internetu, facebooka, rozmów ze znajomymi... To czas na rozmowę z Bogiem. Po ich wieczornych modlitwach okupuję siostrom kaplicę, trwam na adoracji... różańcu, modlitwie brewiarzowej... Wracam znów do tekstów papieża... do jego przemówień, przesłania...


Rano śniadanie i ruszam w dalszą drogę. Najpierw do Szawli, na Górę Krzyży.


Jestem tam około 12:03. Widzę pod krzyżem papieskim, u podnóża góry około pół tysiąca młodzieży. Widzę też ołtarz polowy, biskupa i kilku księży. Całują ołtarz i właśnie zaczyna się Msza z okazji 20 lecia pielgrzymki. Nie dołączam się, bo już zaczęli. Idę na górę krzyży, poczytać napisy, pomodlić się... Wracam na kazanie... posłuchać jeszcze. Dwóch księży spowiada. Idę zapytać czy mnie wyspowiadają po polsku... przepraszają, obaj nie znają... A ja jakoś po litewsku nie bardzo chcę... Zobaczę gdzie indziej...


Z Szawli jadę do Szydłowa. To sanktuarium maryjne. Piękne miejsce. Niezwykłe wrażenie robi kaplica-wieża w miejscu objawień. Kojarzy mi się z  Gondorem z Władcy Pierścieni. Biel i dostojeństwo. To miejsce też nawiedzał papież. Jest jego pomnik, tablice pamiątkowe. W mieście, może lepiej powiedzieć miasteczku widać ożywienie. Rozkładanie straganów, ustawianie ołtarza polowego, krzeseł, dekoracje. Tu już jutro zaczną się uroczystości w czasie których przez 9 dni przewinie się koło 70 tyś. wiernych... Cisza przed burzą, burzą bożej łaski.


O 18:00 mam być u siebie na Mszy. Wyjeżdżając z Siliuvy (Szydłowa) mam jeszcze troszkę zapasu... Zdążę zjechać z autostrady do Kowna. Tam na znanym już parkingu pod sklepem IKI zostawiam samochód i idę szlakiem kowieńskim papieskiej pielgrzymki. Najpierw park u zbiegu Niemna i Wilji, gdzie papież odprawił Mszę. Na usypanym podwyższeniu, gdzie był ołtarz stoi dziś pomnik papieża, przypominający tamte wydarzenie. Potem przez budynki kurii, gdzie papież nocował przechodzę na rynek i do Katedry. Byłem tam wiele razy. Wiem, że tam też był papież, bo mówi o tym tablica przy drzwiach. Ale tym razem zaskoczenie. Papież nie tylko tam był. On tam znów jest. Od niedawna ma tam swój ołtarz. A w nim relikwie krwi papieża, podarowane przez kard. Dziwisza. Chwila jest więc by osobiście podziękować papieżowi za ten czas pielgrzymki jego śladami.


Dziękuję ci Ojcze święty za twoją wiarę. I za twoją miłość do wszystkich narodów, także do mojej Litwy i moich Litwinów. Pasterzu narodów - Módl się za nami.







trzeci rok... 2013-09-07

Od 1 sierpnia zaczął się mój trzeci rok na Litwie. Czyli ostatni na tym kontrakcie, jaki podpisaliśmy: ja i moi dwaj biskupi. Co potem? Mam nadzieję, że nowy kontrakt, bo przecież te dwa lata za mną o dopiero etap nauki języka i oswajania się. Każdy rok jest troszkę inny.


Ten pierwszy upływał pod znakiem częstych gości i moich wizyt na zastępstwa w pobliskiej Rutce Tartak. Była więc okazja kilka razy w miesiącu odprawić Mszę po polsku, powiedzieć polskie kazanie, czy nawet poprowadzić "polski" pogrzeb. W parafii zaś swojej mało obowiązków... w sumie tylko Msza i nauka języka. Potem także spowiedzi.


Drugi rok był już zupełnie inny. Urwały się wyjazdy do Rutki, od kiedy proboszcz tamtejszy odszedł z parafii. Mnie doszły codzienne praktycznie pogrzeby po litewsku i trzy dni dyżurów w kancelarii. Wypełnia to dzień aż nad to. W połowie roku zrezygnowaliśmy nawet z nauki litewskiego, bo lekcje tak naprawdę nie wiele wnosiły, a coraz trudniej było znaleźć na nie czas. Chwile wolne poświęcałem też często Afryce, zbierając dary przy różnych okazjach, wysyłając paczki. I choć zaprzyjaźnieni wolontariusze wrócili już do kraju, to jednak dalej moja przygoda z Zambią trwa. Chociażby dzięki Dorotce, która wyjechała teraz do Lusaki, czy Jack'owi, jednemu z wychowanków sierocińca Mamy Carol,  którego adoptowałem na odległość.


Liczba gości wyraźnie spadła w ostatnim czasie. Pomału urywają się, czy przygasają kontakty z Bisztynka, Olsztyna, Oazy. Cóż. Nic na siłę. Czasem mam może do niektórych żal, czasem czekam, aż się odezwą. Grupa osób, z którymi jesteśmy w ciągłym kontakcie się ogranicza, ale to normalne. Dzieciaki dorastają i może mają inne pomysły na życie...


Z ostatnich gości warto wspomnieć ks. Jana z Fromborka i ks. Jarka z Ełku.Przyjechali co prawda na chwilę, na obiad i zwiedzanie miasta. Ale miło było mi ich ugościć. Zaskoczyli mnie też swoją olbrzymią wiedzą i chęcią zwiedzania. Gdy oprowadzam młodzież, to wręcz rękami i nogami bronią się przed zwiedzaniem muzeów. Tu ja sam wiele się mogłem od nich i dzięki nim dowiedzieć. Mam nadzieję, ze kiedyś będzie okazja by przyjechali na dłużej. Reklama naszej plebanii zrobiła chyba dobre wrażenie ;).


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]