|
bez auta...
2012-02-13
Życie bez auta (mam nadzieję że nie za długo) ma także plusy. Zwłaszcza finansowe... Ten miesiąc będzie pewnie na plusie... To co tu na Litwie dostajemy to nie są jakieś kokosy, jakieś 400 zł na dwa tygodnie, a koszty paliwa i utrzymania auta to znaczna część mojego budżetu. Co prawda musiałem dziś odmówić ks. Jerzemu pomocy w Rutce Tartak, ale sobie poradzi... A póki co chyba Pierwszy raz się zdarzyło, że przy okazji otrzymania mojej mini pensji z poprzednich dwóch tygodni zostało mi jeszcze połowę :). Gorzej będzie, jak przyjdzie płacić za naprawę samochodu. Mam nadzieję że z wypłatą z ubezpieczenia nie będzie problemu... Ale kto wie... Coś muszę na wszelki wypadek odłożyć. Poza tym jak na osobę chwilowo bez auta na brak jazdy nie narzekam. Trzeci dzień z rzędu robię za kierowcę ks. Proboszcza. W sobotę i niedzielę byliśmy na naszej drugiej (z trzech) parafii - Daukszai na Mszach, a dziś mieliśmy wizytację dziekańską na wiosce w sąsiedniej parafii. Tamtejszy proboszcz - Remigiusz - jest jednym z sześciu kapelanów policji na Litwie, i jako jeden z czterech księży w naszej diecezji nosi brodę. Pozostali to ja, ks. Mirosław (Polak z Alytusa) i diakon Vitalius (Polak z Wilna, obecnie pracuje w Kalwarii). Ach ci Polacy. Co ciekawe ks. Remigiusz dość dobrze mówi po polsku. Jak się wydało później w rozmowie, choć uważa się za Litwina, to jego mama wywodziła się ze spolonizowanej litewskiej szlachty i w swoim domu mówiła po polsku... dopiero później przeszli na litewski... Wracając do jady autem, jutro znów będzie okazja pojeździć sędziwą Toyotą Picnic ks. proboszcza. Zaproponowałem mu wyjazd do Suwałk do kina na Różę. I bardzo chętnie na to przystał... Jedzie z nami także Virgilius i być może Edukas - szef parafialnej firmy pogrzebowej... Proboszcz i Edek mówią dość dobrze po polsku, Virgilius nie... Ale mam nadzieję, że film się wszystkim spodoba... mówią że to arcydzieło... Pożyjemy - ocenimy... Dodaj komentarz |

Subskrybuj blogi