_blog {Slawoslaw}
Rekolekcje o sercu... 2011-11-29

Obiecałem troszkę więcej napisać o rekolekcjach. Była to andrzejkowa oaza modlitwy. Nasz Dom "Zacheusz" w Nowym Kawkowie zapełnił się dość ładnie - było tam nas mniej-więcej 50 osób. Za przygotowanie rekolekcji odpowiadał ks. Adrian. To on wybrał temat i life-motive - "Zabiorę Ci Serce Kamienne i dam Ci Serce z Ciała... Niestety z przyczyn już wspominanych wcześniej mógł być z nami tylko w piątek, kiedy to wygłosił konferencję na temat "To, co najważniejsze, jest niewidoczne dla oczu" wytyczając tym rekolekcjom kurs - kurs na Serce. Wieczorem poprowadził jeszcze adorację i odwiozłem go do domu, by mógł dojść do siebie po wypadku... Rekolekcje były jak sztafeta.Po Adrianie przejąłem moderowanie do soboty do 15:30, potem sobotę kończył ks. Paweł Z. wprowadzając do deuterokatechumenatu 14 osób, organizując potupajkę andrzejkową i wieczorną adorację. Doszły mnie słuchy, że wyszło świetnie, gratuluję... Nie na darmo ks. Paweł miał swego czasu ksywę Organizator.


A z czym przyszło mi się zmierzyć? Miałem dwa kazania i jedną konferencję.


W piątek Ewangelia opowiadała o figowcu. Nawiązując do słów Jezusa "A od drzewa figowego uczcie się przez podobieństwo" (Mt 24,32) - przeprowadziłem porównanie figi i winorośli oraz nas samych i nasze serca... winorośl, winnica nie chroniona murem, troszkę zachęca, kusi by "każdy przechodzień skubał jej grona" (Ps 80,13). Figowce są pod tym względem bardziej przezorne, i to co najcenniejsze chronią w centrum figi pod grubą skórką, My też musimy jak figowiec, umieć niektórym pokazać "figę" Nie każdego byłe chłystka wpuszczać w to co najcenniejsze... Serce ma być miejscem naszej osobistej, wyjątkowej relacji z Panem Bogiem... Boga nie zastąpi nam nic, ani żona, ani chłopak, ani nawet najlepszy przyjaciel czy najlepszy ksiądz... Są rany, które może zabliźnić tylko On...


Wątek ten rozwinąłem jeszcze w sobotę w drugiej konferencji... "Dla kogo bije moje serce?". Mowa była o tym, że różne rzeczy nas nakręcają, niczym stare budziki... Ale to nakręcenie jest czasowe... Taki zegarek potrzebuje ciągłego pobudzania... Mówiłem o Sercu, że choć są tam dwie komory i dwa przedsionki, to jednak jest miejsce tylko dla jednej osoby... Boga... Że Bóg jest Bogiem zazdrosnym - "Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je..." (Mt 10,37n). Miłość do Boga musi być na pierwszym miejscu... i dopiero z niej ma wypływać miłość do innych... "Miłujcie się wzajemnie, jak ja was umiłowałem" (J 15,12) oraz "Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili" (Mt 25,40). To jedyna recepta, by praca, dziecko, egoizm nie przysłonił nam tego, co najważniejsze...


W sobotnim kazaniu na Mszy, której przewodniczył ks. Mederator Diecezjalny miałem też okazję wrócić do wspomnianego serca i drzewa... A ponieważ mowa miała być o budowaniu wiary na mocnym fundamencie, zacząłem od streszczenia wszystkiego w słowach, że aby serce było żywe, aby pałało miłością, musi być mocno zakorzenione w Bogu... On jest jedynym fundamentem... Zakończyłem zaś słowami o. Blachnickiego - "Tylko żywy człowiek może przekazywać życie", tylko ten kto żyje żywą, autentyczną wiarą, może innych do tej wiary prowadzić... W między czasie było jeszcze jakieś 30 min. przykładów i refleksji, które tu, w tym telegraficznym skrócie opuszczę...


Dziękuję wam, którzy tam byliście, za wspaniały czas... A tych, którzy nie byli, pozdrawiam, i choć w ten sposób chciałbym z wami się podzielić tym co przeżywaliśmy...


Dodaj komentarz


slawoslaw 2011-12-05

:) jak to dobrze czytać komentarze :) nikt nie umniejsza zasług Patryka, czy innych osób, ja już zaraz po rekolekcjach mu za to dziękowałem i gratulowałem dobrej zabawy... Pewnie w to zaangażowane było jeszcze kilka osób, bo oaza to wspólnota, za którą wspólnie jesteśmy odpowiedzialni. Jak pisałem, ja przejąłem prowadzenie od ks. Adriana, a ks. Paweł po mnie... A prowadzenie, czy lepiej moderowanie to nie znaczy, że wszystko się robi za wszystkich... W części, za którą ks. Paweł był odpowiedzialny było przyjęcie do Deuterokatechumenatu, zabawa andrzejkowa i adoracja. I dobrze, że wszystkie te punkty zostały dobrze i mam nadzieję owocnie przez was przeżyte :) pozdrawiam was kochani :)

Patryk. 2011-12-05

bijcie się ;) szatan - wprowadzający podziały ;) nikt się przecież nie gniewa.

. 2011-12-04

Nie wiem czy organizacją nazywa się rzucenie słów : Trzeba zorganizować wieczorek. Tu raczej chodziło o to, że Karolina i Patryk odwalili robotę a pochwałę dostał x. Chociaż możemy się mylić . ;)

aha 2011-12-03

Stara zasada: Sukces ma wielu ojców, porażka jest sierotą :) Skoro ks. Paweł nad tym czuwał, i jak widać na zdjęciach nieźle szalał na parkiecie :) to i jemu należy się trochę chwały... Choć udana zabawa to sukces was wszystkich...

:) 2011-12-03

Jeżeli był tam ks. Paweł, to nawet jak nie prowadził "potupajki" to na pewno ją organizował :)

Ania 2011-12-01

Generalnie, spoko. Ale to nie Ksiądz Paweł organizował "potupajkę"

Patryk. 2011-12-01

OM dalej krąży po głowie ;), a figowca wspominam dobrze do tej pory :> Pozdrawiam

Karolcia. 2011-11-30

Bardzo dobre rekolekcje. Zobaczymy tylko czy trwałe owoce przyniosły. Cieszę się z księdza obecności tam.

Joana 2011-11-29

Baardzo żałuję, że mnie tam nie było. ale modliłam się za Was wszystkich bardzo mocno w trakcie tych rekolekcji. Mam nadzieję, że to się chociaż trochę liczy... Pozdrawiam :)

e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]