Powrót z Izraela | _Blog slawoslaw - e-blogi.pl
_blog {Slawoslaw}
Powrót z Izraela 2013-11-04

Już dwa tygodnie minęły od powrotu z Izraela. Ostatnie chwile spisałem siedząc na lotnisku oraz przez 4 godziny w samolocie. Nawet byłem dumy, że całkiem nieźle to wyszło, a tu wieczorem w Warszawie laptop spadł mi, zsunął się z blatu stołu i to tak niefortunnie, że nie tylko pękła matryca, ale i padł twardy dysk... Notatki, jak i wszelkich innych danych nie udało się odzyskać.


Wrócę więc najpierw do tego ostatniego dnia - Niedziela. Pakujemy się rano z wszelkimi bagażami do autobusu i jedziemy jeszcze raz na Pole Pasterzy (w Betlejem). Tam, tym razem nie w grocie, lecz pod delikatnym blaszanym daszkiem mamy Mszę św., ostatnią w Ziemi Świętej. Sprawuję ją w intencji Ani i jej nienarodzonych bliźniaków.Po Mszy św. okazja jeszcze do zrobienia kilku fotek i wydawania ostatnich dolarów, przynajmniej dla niektórych (moja mama i chrzestna).



Po Mszy jedziemy do Tel Avivu. Zanim jednak udamy się na lotnisko, mamy jeszcze nie przewidziany wcześniej w programie bonus - dostajemy 3 godzinki ekstra w Jafie. Jafa zachwyca mnie. To liczące już 4 tysiące lat historii miasto nad Morzem Śródziemnym, dziś zaś dzielnica Tel Avivu. Na chwilę wchodzimy do kościoła św. Piotra, gdzie przez wiele lat gromadzili się polscy emigranci. Śladem po nich jest jedna z kaplic i stojący w niej obraz MB Częstochowskiej. W Kościele właśnie kończy się Msza dla Meksykanów.





Kościół ten jest położony na górze, czymś w rodzaju klifu.  Rzut oka w dół i decyzja jasna. Ja na resztę czasu idę na leżącą poniżej plażę dla serferów :) Fale tak wielkie, że pływać się nie da, ale można się jeszcze troszkę w tym październiku poopalać i nacieszyć oczy słońcem i widokiem ludzi na deskach, ujarzmiających te fale. Potem jeszcze spacer po deptaku (okazja na miłą konwersację i fotkę z piękniejszą stroną armii izraelskiej), zakupy i powrót do autokaru.



Na lotnisku cyrki z odprawą. Agenci rządowi, a może nie tylko :) wchodzą między nas i zadają setki durnych pytań. Cały czas kamienne twarze. Do tego konfrontują odpowiedzi z tym co mówią inni. To gdzie byliście najpierw? Czy nic nie dostaliście w prezencie? dlaczego? Ponad połowa grupy ma trzepanie bagażu. Mnie także biorą, bo nie podoba im się 3kg skrzynka na dnie torby. "No drags" nie wystarcza :) Muszą osobiście przekonać się że to "soil from Holy Land". dobrze że nie szukają dalej, bo musiałbym się jeszcze tłumaczyć z kamieni i z gałęzi cedru... Po co tym turystom takie skarby? 


Innych czepiają się za butelki z winem z Kany, za pieczątki z Tunezji w paszporcie, za to że jadą sami, że nie mają męża, że są z innej parafii itd., dziewczyn za to, że młode i ładne. Ach ten Izrael...


Lot spokojny, choć nieco jesteśmy spóźnieni. Do tego długo czekamy na nasze bagaże. Ale są. Doleciały także. Na Lotnisku prawie godzinę czekają na mnie przyjaciele. Jedziemy do nich nocować. Tam też, już koło 1 w nocy wpadam na pomysł, by Damianowi, bądź co bądź fotografowi, pokazać resztę zdjęć. Tych, co nie było na fb. Wyciągam rękę po laptopa stojącego na stole... I jak już wspominałem, przez dwa tygodnie nie mam sprawnego komputera... Dobrze, że zdjęcia zachowały się w większości na karcie aparatu...


Cóż starty muszą być... i uczą pokory. Pokazują też co jest ważne i na kogo można liczyć... Dziękuję...


Dodaj komentarz


slawoslaw 2013-11-20

Nie wiem czy się znamy, ale i tak pewnie musiałabyś mieć ostrą dietę... walizki zabrać można do 20 kg :). Ale byłoby fajnie. Obsługa z "mosadu" :) zrobiłaby jeszcze większe oczy, niż przy mojej szkatułce z ziemią świętą :)

maciusiowa 2013-11-17

Swietnie! poproszę o spakowanie mnie w walizkę! chętnie zwiedzę te zakątki:)

e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]