_blog {Slawoslaw}
40 dni.. i 40 Nocy... 2012-02-22

Wielki Post
"Jest takie czekanie, które już jest spotkaniem
jest taka ciemność, która już jest światłością
jest taka cisza, cisza w której słyszysz Niesłyszalnego..."
Nie zmarnujmy tego czasu...







ach te boobisie 2012-02-21

Dziś ostatki, więc taki filmik zamiast notatki :)







Niedziela i poniedziałek 2012-02-20

Niedziela zaczęła się pechowo. Nasz Altarysta (*Ksiądz Emeryt) Kan. Algimantas miał mały wypadek w drodze do kościoła i z dziurą w nodze wylądował w szpitalu, gdzie założyli mu dwa szwy. Mocno się przy tym wykrwawił. Już jest w domu, ale pewnie tydzień lub dwa będzie włączony z pracy duszpasterskiej. Drugim niedzielnym zdarzeniem było kolejne moje kazanie w Daukszai. Poszło nad wyraz nieźle, widzę też, że ludzie także dobrze to odbierają. Dla mnie to zawsze jest największa obawa. W końcu mam świadomość, ze choć może pod względem językowym wszystko będzie perfect, to jednak gdy przychodzi do czytania, to zawsze coś przekręcę, nie tak zaakcentuję. Dlatego też włożyłem dużo serca, by te kazanie było odpowiednio treściwe. Bazą do niego był tekst z czwartku - O Patriotyzmie. Daukszei to wioska mocno patriotyczna. Do tej pory szczycą się tym, że z wioski wywodziło się 40 partyzantów, a żaden NKWDzista.


Zaraz po Daukszei udaliśmy się do bloku obok plebanii dokończyć kolędę. Ostatnim mieszkaniem  w parafii wspólnie przez nas zwizytowanym było Mieszkanie ks. Mariusa i jego siostry Ilony. Marius, były wikariusz naszej parafii obecnie jest proboszczem nowej parafii i ma budować kościół bł Jana Pawła II. Ilona zaś jest gosposią w kurii biskupiej. Stąd obiad i kolacja były naprawdę na najwyższym poziome. A siedzieliśmy u nich od 14:00 do 21:00. Dobra kolęda. Po powrocie na plebanię była jeszcze okazja troszkę pogadać z księdzem proboszczem. Zaczęło się od pożyczenia auta na dziś, bym mógł skoczyć do Suwałk. Nie było problemu (Przy okazji zrobiłem większe zakupy dla naszej kuchni). Udało się też nam wczoraj przedyskutować trochę spraw duszpasterskich, oraz dogadać rekolekcje oazowe. Sam nawet nie wiem jak to wyszło. Grunt że odda nam na 17 dni w wakacje plebanię na naszej trzeciej parafii - Patilczai. Nie są to może warunki pensjonatowe, ale na rekolekcje dla 20-tki licealistów czy studentów jak znalazł.


Dodam też, że rano babcie z Legionu Maryi porwały mnie na swoje spotkanie. W święta ks. Proboszcz zadeklarował, że od Trzech króli będę ich opiekunem. Do tej pory cały czas nam coś wypadało w poniedziałki - najczęściej jechaliśmy z proboszczem na wizytację. Dziś więc babcie wzieły  sprawy w swoje ręce i przez godzinkę, po porannej mszy, a kosztem śniadania byłem z nimi na modlitwie i formacji. Dopiero koło 10:00 udało mi się je przeprosić, bo jak już wcześniej wspomniałem musiałem jechać do Suwałk. Legion Maryi to Wspólnota naprawę ciekawa... Na przyszłość będę starał się lepiej ich poznać i lepiej wywiązywać się z tego nowego obowiązku opiekuna.


Bądź wola Twoja 2012-02-19

Ostatki... Miałem zaproszenie do Bisztynka na urodziny - 18 urodziny. Niestety obowiązki nie pozwoliły... Obowiązki i problemy z autem. Zamiast do Bisztynka przyszło mi dziś pojechać do Kowna z Ks. Proboszczem i ks. Viktorem. Była tam msza w rocznicę śmierci jednego księdza. Byli obaj nasi biskupi i ok. 20 księży... Cenię sobie to, że proboszcz zabiera mnie wszędzie, że w jakiś sposób, on - cieszący się tak wielkim szacunkiem i poważaniem wprowadza mnie w relacje z kolejnymi księżmi. Miło... Choć dusza moja wyrywała się do Bisztynka. Jeszcze w drodze prowadząc auto proboszcza myślałem, czy nie dałoby rady jednak jakoś tam dotrzeć... Kiedyś powtarzałem, że pieniądze to nie problem, jeśli są potrzebne to się znajdą, a jak się nie znajdą, to widocznie nie były tak koniecznie potrzebne... Choć może to dla kogoś dziwnie brzmieć, ale to się sprawdza. Sam tego wiele razy doświadczałem.  Tą sentencję mogę dziś sparafrazować i odnieść do urodzin... jeśli miałbym tam być, to nie patrząc na przeciwności, bym tam dotarł, skoro jednak się nie udało, to widać moja obecność tam nie była niezbędna... Mam nadzieję, że bawili się świetnie. Ja ten wieczór ostatkowy też jakoś spędziłem... Życie płynie dalej... Nie wszędzie można być, nie zawsze trzeba spełniać wszelkie swoje zachcianki... To także uczy pokory. Bądź wola Twoja...


Miłość, Wiara i Wiedza... Czyli sto pytań do Bierzmowańców 2012-02-18

Trzecia Adoracja za nami. I tym razem było też około dwudziestu kilku osób... Między innymi była garstka młodzieży przygotowującej się do bierzmowania. Adoracja trwała ok 30 min. Temat - Miłość. Już poprzednio wpadłem na pomysł, by fragmenty z Biblii dawać do czytania młodzieży... Ja prowadziłem modlitwę, oraz krótkie rozważanie - Czym jest miłość... Jako dodatek tym razem były świece porozstawiane na ołtarzu - zarówno podgrzewacze, jak i takie cienkie - prawosławne świeczuszki.


Po adoracji było spotkanie dla młodzieży, z głównym akcentem na bierzmowańców... Tak jak mi poradził proboszcz, ponieważ uczą się wszyscy angielskiego, spotkanie było po angielsku... Myślę że było to dla nich coś nowego... Taki inny, dziwny kontakt... Zrobiłem z nimi temat Wierzę w Boga... Kiedyś robiłem to w Kętrzynie z niezłym skutkiem... Proste pytania o wiarę, okazują się być trudne... W kogo wierzysz? W Boga? Jakiego Boga? Ilu Bogów? Jeden czy trzech? Co to znaczy? Kim jest Bóg Ojciec? Co o nim możemy powiedzieć? A Jezus Chrystus? A Duch Święty? Kto był Matką Jezusa? Kto Ojcem? Gdzie się urodził? Kiedy? Gdzie zmarł? W jaki sposób? Po co? Dlaczego? Dziesiątki podstawowych pytań, które pomagają troszkę uporządkować naszą wiedzę o Panu Bogu... Bo jak można kochać kogoś, kogo się nie zna... Jeśli kocham to chcę wiedzieć o tym kogo kocham wszystko... To mi na tym zależy...


Jezus - Patriota czy kosmopolita? 2012-02-16

Dziś obchodzimy na Litwie Dzień Niepodległości. 16. lutego 1918r. czyli ponad pół roku przed nami udało im się dzięki pomocy Niemiec zakończyć 123 lata niewoli i rozbiorów.


Już kilka dni temu umówiłem się z proboszczem, że wygłoszę kazanie. W sumie pomysł zrodził się już w niedzielę, gdy byliśmy w Daukszai. Proboszcz mówił, ze chce za tydzień mówić tam kazanie o Niepodległości... Ja sobie też pomyślałem, że ciekawie by było, gdybym ja, troszkę z innej strony też coś ludziom o Niepodległości powiedział.


Mszę wieczorną miałem razem z ks. Mariuszem. Było ok 20 osób. Nie za wiele. Gdy po przeczytaniu Ewangelii zostałem na ambonie widziałem zdziwienie w oczach niektórych... Pewnie czytając troszkę kaleczyłem ich język, więc patrzyli wzrokiem mocno niepewnym... O co tu biega... Ale już chwilę później widziałem, że nastał w nich spokój i zaciekawienie... Tak mniej więcej po tym, jak zacząłem mówić za co kocham Litwę... "Nie tylko za piękno kraju, bo moja rodzinna Warmia jest równie wspaniała... Ale za piękno ludzi, za ich otwartość, dobroć, życzliwość..."


W kazaniu wychodząc ze zdania św. Pawła: Nie ma już Greka, ani żyda, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, lecz wszystkim we wszystkich jest Chrystus", poruszyłem temat braterstwa nas - ludzi różnych narodów. Te chrześcijańskie braterstwo wynika z trzech religijnych przesłanek:


1) Bóg stworzył wszystkich ludzi
2) Jezus Chrystus umarł i zmartwychwstał za grzechy wszystkich ludzi
3) Bóg szykuje w niebie miejsce dla wszystkich, nie tylko dla Litwinów (czy Polaków), choć to oczywiście nie oznacza że wszyscy z zaproszenia skorzystają.


Po tym wszystkim postawiłem pytanie: Czy w takim razie narody są nam jeszcze potrzebne? I czy Jezus był patriotą czy może kosmopolitą?


Patriotyzm Jezusa ukazałem w oparciu o znajomość historii i tradycji, miłość do ludzi, a także do miejsc z nim związanych. Szczególnym fragmentem był tu oczywiście płacz Jezusa nad zburzeniem Jerozolimy, zapisany w Ewangeliach.


Pokazałem także jego otwarcie na innych, (syrofenicjanka, setnik rzymski i samarytanie), to że miłość do narodu nie musi oznaczać nacjonalizmu, lecz powinna nieść Szacunek i miłość do innych, bo przecież wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga.


Tu zamieszczam wersję pełną i oryginalną (kazanie tym razem pisałem sam i to od razu po litewsku - poprawiał je potem ks. Vitalius - ale było zaledwie kilka błędów...):


Broliai ir sesės, Lietuvos patriotai. Šiandien minime skaudžius ir džiaugsmingus jūsų istorijos įvykius. Lietuvos respublika buvo atkurta po šimto dvidešimt trijų metų Rusijos vergijos. Aš noriu džiaugtis kartu su jumis. Nors aš esu Lenkas, bet Lietuva man patinka ir Ji yra mano širdyje. Lietuva yra gražus kraštas. Aš buvau čia tiek daug kartų, kad norėjau čia gyventi ir dirbti. Kas sužavėjo mane? Ne tik gamtos grožis. Mano gimtinė – Varmija irgi yra puikus kraštas. Kas sužavėjo mane? Gerumas ir atviraširdiškumas žmonių, palankumas, nuoširdumas …


Mes krikščionys, visi esame broliai. Šventasis Paulius rašė: Čia jau nebėra nei graiko, nei žydo, (...) nei barbaro, nei skito, nei vergo, nei laisvojo, bet visa ir visuose – Kristus. Ką tai reiškia? Pirma: Dievas sukūrė visus žmones: ne tik žydus, graikus, lenkus, lietuvius. Antra: Jėzus Kristus buvo prikaltas prie kryžiaus ir kėlėsi iš numirusių nes norėjo išganyti visą pasaulį. Trečia: Jezus sakė: “Mano Tėvo namuose daug buveinių. Antraip argi būčiau sakęs: ‘Einu jums vietos paruošti!’?” Dangus, tai vieta, kuri yra dėl visų, nors ne visi jai priklauso. Ar tai reiškia, kad mūsų tautos nėra svarbios? Ne. Yra svarbios, yra labai svarbios. Jėsus – Dievas, tapo žmogumi, priėmė kūną ir su juo priėmė tautybę. Kai mes skaitome Evangeliją matome, kaip Jėzus mylėjo savo tautą, jos istoriją, tradiciją. Prieš savo mirtį prie Jeruzalės, išvydęs miestą, Jėzus verkė jo ir sakė: Jeruzale, Jeruzale! Tu žudai pranašus ir užmuši akmenimis tuos, kurie pas tave siųsti. Kiek kartų norėjau surinkti tavo vaikus, kaip višta surenka savo viščiukus po sparnais, o Tu nenorėjai!


Jėzus mylėjo savo tautą, bet kai žmonės iš kitų tautų (pavyzdžiui: sirofenikietė, Romos šimtininkas, samarietis) prašė pagalbos, Jis ir jų išklausė ir padėjo.


 Jėzus pasakė visiems, taip pat ir mums : „Jei kas nori eiti paskui mane, teišsižada pats savęs, teneša savo kryžių ir teseka manimi. Jėzus mus moko mylėti savo tėvynę, bet taip pat mylėti ir vertinti kitas tautas, nes mes visi esame Dievo vaikai. Amen.


Przychodzi ksiądz do lekarza 2012-02-15

To nie nowa wersja starych żartów, lecz wczorajsza rzeczywistość... miałem o tym napisać już wczoraj, ale wieczorem byłem pod takim wrażeniem "Róży", że bez sensu byłoby zaczynać nowy wątek.


W nocy z poniedziałku na wtorek znów pojawiły się u mnie zmiany na skórze na górnej części twarzy, zwłaszcza w okolicach oczy... Identycznie jak po świętach Bożego Narodzenia. Wtedy udało się to po tygodniu zaleczyć smarując kremem Cutibaza i Maścią Rumiankową, ale skoro znów po półtora miesiąca pojawiły się te problemy, tym razem trzeba iść do lekarza. Tylko gdzie go znaleźć i jak się dogadać.. Po krótkim rekonesansie w internecie dowiedziałem się, że Dermatolog to -Odos Ligu Gydytojas. Jeszcze trzeba gdzieś znaleźć "Kabinetas" - znalazłem jeden na ul. Kowieńskiej i dwa (w tym samym miejscu) na ul. Kościelnej. Przyjmuje kobieta i mężczyzna z ukraińskim nazwiskiem. Decyzja - idę na Kościelną, bliżej. W poczekalni jedna kobieta z dzieckiem, ale już wychodzą... Pytam się czy ktoś jest w środku, które drzwi... Na drzwiach napis, że przyjmują po rejestracji telefonicznej... Aha. Drzwi się otworzyły doktor zaprosił i pyta się o rejestrację... Mówię po litewsku, że właśnie teraz chciałbym się zarejestrować... Przy okazji daję mój piękny dokument ubezpieczenia, oraz pytam czy możemy rozmawiać po angielsku lub po polsku... Po polsku "ciut" - po rosyjsku lub ukraińsku, a jeśli po angielsku to popołudniu z żoną... Po wypełnieniu ankiety - lakarz wpisał mnie u nich w przychodni jako Slavomir Brevčinskij. Po formalnościach przechodzimy od razu do oględzin... Chwila rozmowy po litewsku ze spolszczonymi rusycyzmami i dwie recepty - tabletki i maść, którą przygotuje mi jedna apteka. Nadal nie wiem co jest przyczyną uczulenia, ale po wieczornym smarowaniu brązową i śmierdzącą maścią jest dziś już troszkę lepiej... Wizytę u lekarza uznaję za bardzo udaną...


Rosa pulchra est 2012-02-14

Róża jest piękna... To było chyba pierwsze zdanie jakie nauczyłem się 15 lat temu po łacinie... Dziś jestem świeżo po obejrzeniu filmu "Róża" i muszę przyznać że i ten film jest piękny... Choć może zamiast słowa piękny warto użyć słowa "wybitny", "wyjątkowy", "niezwykły". Nie tak dawno widziałem (*o czym zresztą także tu pisałem) film "W ciemności" - polskiego kandydata do Osacara . Ten bije go na głowę...


Wybraliśmy się do kina w Suwałkach razem z proboszczem. Wspomniałem mu kilka dni temu o tym filmie, jakoś mimo chodem, a że urodził się 2,5 km od polskiej granicy, nie wiele lat po tych wydarzeniach  to i historia była dla niego ciekawa. Chciał ją obejrzeć. Może dzień wybraliśmy niezbyt dobry, dziś w kinie było multum ludzi - wiadomo Walentynki, ale nie było to aż tak wielkie utrudnienie...


Jestem mocno duchowo i historycznie wrośnięty w Warmię i Mazury. Choć moi rodzice byli tam przyjezdnymi, to te ziemie dla mnie stały się Ojczyzną, ojcowizną... A jej bolesna historia, po części moją historią... W filmie widać ten wielki ból jaki ziemi i ludziom zadała wojna. Widać jak w imię wolności ojczyzny gwałci się i tłamsi jej dzieci, jak ludzie którzy przez niemców uznawani byli za polskie świnie stają się teraz hitlerowskimi świniami... A że to niemcy - to znaczy że można ich bezkarnie okradać, bić, gwałcić...


W tym wszystkim dwoje ludzi, którzy zupełnie odnaleźć się nie potrafią, - były polski partyzant, i polska mazurka wdowa po niemieckim żołnierzu - odnajdują siebie i wspólnie próbują przetrwać to, co mimo pokoju jest gorszym niż wojna...


Dla Warmiaków i Mazurów wojna tak naprawdę zaczęła się dopiero w 1944 i trwała do 1947-49 gdy wielu z nich, także uważających się wcześniej za polaków nie wytrzymało "lekcji miłości" zgotowanej im przez rodaków... Chyba na kilka dni mam tematu do przemyśleń... Nie wszystko zrozumiałem, nie wszystko uchwyciłem... Do filmu będę pewnie jeszcze musiał wrócić... Do filmu i do opracowań na jego temat... Bo warto... Ze względu na brutalność polecam osobom pełnoletnim...



bez auta... 2012-02-13

Życie bez auta (mam nadzieję że nie za długo) ma także plusy. Zwłaszcza finansowe... Ten miesiąc będzie pewnie na plusie... To co tu na Litwie dostajemy to nie są jakieś kokosy, jakieś  400 zł na dwa tygodnie, a koszty paliwa i utrzymania auta to znaczna część mojego budżetu. Co prawda musiałem dziś odmówić ks. Jerzemu pomocy w Rutce Tartak, ale sobie poradzi... A póki co chyba Pierwszy raz się zdarzyło, że przy okazji otrzymania mojej mini pensji z poprzednich dwóch tygodni zostało mi jeszcze połowę :). Gorzej będzie, jak przyjdzie płacić za naprawę samochodu. Mam nadzieję że z wypłatą z ubezpieczenia nie będzie problemu... Ale kto wie... Coś muszę na wszelki wypadek odłożyć.


Poza tym jak na osobę chwilowo bez auta na brak jazdy nie narzekam. Trzeci dzień z rzędu robię za kierowcę ks. Proboszcza. W sobotę i niedzielę byliśmy na naszej drugiej (z trzech) parafii - Daukszai na Mszach, a dziś mieliśmy wizytację dziekańską na wiosce w sąsiedniej parafii. Tamtejszy proboszcz - Remigiusz - jest jednym z sześciu  kapelanów policji na Litwie, i jako jeden z czterech księży w naszej diecezji nosi brodę. Pozostali to ja, ks. Mirosław (Polak z Alytusa) i diakon Vitalius (Polak z Wilna, obecnie pracuje w Kalwarii).  Ach ci Polacy. Co ciekawe ks. Remigiusz dość dobrze mówi po polsku. Jak się wydało później w rozmowie, choć uważa się za Litwina, to jego mama wywodziła się ze spolonizowanej litewskiej szlachty i w swoim domu mówiła po polsku... dopiero później przeszli na litewski...


Wracając do jady autem, jutro znów będzie okazja pojeździć sędziwą Toyotą Picnic ks. proboszcza. Zaproponowałem mu wyjazd do Suwałk do kina na Różę. I bardzo chętnie na to przystał... Jedzie z nami także Virgilius i być może Edukas - szef parafialnej firmy pogrzebowej... Proboszcz i Edek mówią dość dobrze po polsku, Virgilius nie... Ale mam nadzieję, że film się wszystkim spodoba... mówią że to arcydzieło... Pożyjemy - ocenimy...


Rekolekcje 2012-02-11

Sobota spokojna. Troszkę zimno, ale nie jest źle. Rano wykorzystałem moment i dopytałem proboszcza o możliwość wygłoszenia trzecich rekolekcji w Wielkim Poście. Zaproszenie przyszło od ks. Leonarda z Sątop już jakieś półtora tygodnia temu, ale ciężko było wybrać dobry moment. :) Najpierw goście, potem zamieszanie z autem... teraz proboszcza nie było ze dwa dni... Wreszcie krótka rozmowa i nie ma problemu. Marszruta na Wielki Post będzie więc wyglądać tak, że najpierw od II niedzieli jestem w Suwałkach, potem do IV Niedzieli w Sątopach, a na koniec po V niedzieli w Lidzbarku Warmińskim. Trzeba będzie przygotować troszkę nowych nauk, zwłaszcza do Sątop. Najlepsze że tuż po naszej rozmowie dzwoniła do mnie Ela O. z Ośrodka w Nowym Kawkowie, czy nie wziąłbym jak w zeszłym roku Wielkopostnej Oazy Modlitwy. Nie da rady. Ale obiecałem im pomóc ją zorganizować. W zeszłym roku nieźle to wyszło. Mam nadzieję że i tym razem wypali. Pytanie tylko czy znajdzie się ksiądz i chętni animatorzy, bo uczestników będzie wielu na pewno...


W południe ogłoszono, że Stolica Apostolska mianowała nowego biskupa w Koszedarach - idzie tam bp pomocniczy  Jonas z Kowna. Papież mianował też nowego biskupa pomocniczego w Telszach. Został nim o. Linas z Kretyngi - Bernardyn. Bardzo młody - ma 39 lat.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]